Cześć! Dziś postanowiłam napisać recenzję tuszu The Rocket od Maybelline. Na wstępie zaznaczę, że mam co do niego mieszane uczucia, jeżeli chcecie dowiedzieć się dlaczego, zapraszam do czytania;)
Jako pierwszą kupiłam wersję wodoodporną i byłam nią zachwycona. Na rzęsach wyglądała przepięknie, były pogrubione, ale nie sklejone (taki efekt lubię najbardziej). Niestety zmywała się tragicznie, płyn do demakijażu nie dawał sobie z nią rady, co bym nie robiła, to rano i tak miałam ten tusz pod oczami. Stwierdziłam, że nie potrzebuję wodoodpornej maskary i kupiłam wersję klasyczną. Efekt dawała taki sam, zmywała się dobrze, jednak miała jeden duży minus, który ją dyskwalifikował - osypywała się.
Szczoteczki są duże, silikonowe, "włoski" mają krótkie, co sprawia, że nie brudzimy sobie powieki podczas aplikacji. Kolor jest wyrazisty, czarny.
Podsumowując, nie wiem czy polecać te tusze czy nie. Efekt dają jest świetny, rzęsy są po nich takie, jakie podobają mi się najbardziej. Niestety obie wersje mają po minusie. Wodoodporna bardzo trudno się zmywa, a klasyczna osypuje. Jeżeli macie jakiś płyn do demakijażu, który radzi sobie z tym tuszem koniecznie dajcie mi znać. Do wersji standardowej na pewno już nie wrócę, ale jeśli znajdę odpowiedni płyn do demakijażu, wodoodporną chętnie zakupię.;)
Nie miałam jeszcze tych tuszy.
OdpowiedzUsuńTeż ich nie miałam, ale wodoodporne omijam, bo nie potrzebuję, więc nie pomogę, ale może jakąś dwufazówką by dało radę zmyć? Szkoda, że ten drugi się obsypuje..
OdpowiedzUsuńStraszna szkoda, bo efekt na rzęsach daje świetny;< Muszę popróbować jakimiś dwufazówkami, mam nadzieję, że jakaś da sobie z nim radę
Usuńteż mam mieszane uczucia co do niego.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
http://typical-writers.blogspot.com/
Bardzo lubię mascary z tej firmy, zawsze się u mnie sprawdzają!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko i życzę udanego weekendu Majowego ;-))
www.nataliamajmonroe.blogspot.com
Inne z Maybelline też nieźle mi się sprawdzały, ta jest pierwszą, z którą mam jakikolwiek problem. Również pozdrawiam;)
UsuńBardzo nie lubię osypujących się tuszy. Ten zielony z Wibo (nie pamiętam nazwy :D) podkreślał moje rzęsy jak żaden inny, ale niestety się sypał, więc już do niego nie wrócę. Teraz używam Boost It z Avonu i jestem zachwycona jego trwałością. Zwykle po kilku godzinach rzęsy trochę "oklapną", a ten trzyma je cały dzień w tej samej pozycji :)
OdpowiedzUsuńOsypywanie się tuszu od razu go u mnie dyskwalifikuje, dzięki za polecenie tego z Avonu, może się skuszę;)
UsuńDla mnie jest numerem jeden :)
UsuńCiężko mi znaleźć tusz, z którego byłabym zadowolona. Aktualnie używam BIG&DARING z Avonu i muszę przyznać, że najbliżej mu do mojego ideału.
OdpowiedzUsuńDzięki za polecenie, może się na niego skuszę;)
UsuńMiałam tusz ale w wersji niewodoodpornej i zachowywał się jak wodoodporny. Z początku go lubiłam ale potem zaczął mnie uczulać i musiałam go odstawić.
OdpowiedzUsuń