Cześć! Wiem, wiem, opuściłam tydzień i w zeszłą niedzielę nic się na moim blogu nie pojawiło. Na wstępie chcę Was za to przeprosić. Złapała mnie choroba i mimo że zdjęcia były już dawno zrobione nie dałam rady nic sensownego napisać a nie chciałam wrzucać notki, która byłaby słaba czy napisana od niechcenia. Już czuję się lepiej i jestem w stanie poopowiadać Wam o mojej wakacyjnej kosmetyczce, tym razem makijażowej, Jeśli nie widzieliście części o kosmetykach pielęgnacyjnych, jakie zabieram ze sobą na wakacje zapraszam tu: <klik>.
Jeśli chodzi o mnie to na wyjazdach nie lubię się mocno malować. Czasem rezygnuję z makijażu w ogóle, najczęściej jednak nakładam podkład, puder i maluję brwi. Spokojnie przeżyłabym zabierając ze sobą tylko te trzy produkty, jednak nigdy nie wiadomo czy któregoś dnia nie zechcę wyglądać lepiej, dlatego też, kosmetyków w mojej kosmetyczce jest o wiele więcej. Staram się jednak nie przesadzać i nie zabierać rzeczy, których wiem, że nie użyję.Większość produktów, które pakuję to moi ulubieńcy, produkty sprawdzone i zaufane. O wielu pisałam już w mistrzach makijażu dziennego: <klik>, więc nie będę znów się nad nimi rozwodzić. Jeżeli jesteście zainteresowane którymś kosmetykiem, a nie napiszę o nim w tej notce to znaczy, że pojawił się w moich mistrzach, więc kliknijcie sobie i tam poczytajcie, jaką mam o nim opinię.
Kosmetyczka, w którą pakuję kolorówkę jest z Pepco. Nie jest szczególnie ładna, ale za to spora, mieści wszystko, czego potrzebuję. Pakuję do niej też krem i kilka innych pielęgnacyjnych kosmetyków, żeby zapełnić miejsce :).
A teraz czas na jej zawartość:
- Podkład RIMMEL WAKE ME UP w kolorze 100 Ivory
- Korektor EVELINE ART SCENIC
- Korektor CATRICE CAMOUFLAGE CREAM w kolorze 010 Ivory
- Puder RIMMEL STAY MATTE
- Gąbki do makijażu - większa z nich jest z Rossmanna i jej używam do nakładania podkładu, mniejszą nakładam puder, do podkładu jest za mała, niestety nie pamiętam gdzie ją kupiłam. Bardzo lubię te gąbki, taka aplikacja kosmetyków pasuję mi najbardziej.
Jeśli chodzi o brwi u mnie królują produkty marki Essence:
- ESSENCE EYBROW STYLING SET
- ESSENCE LASH & BROW GEL MASCARA
- Pędzel ESSENCE - jest bardzo cienki przez co wygodnie aplikuje się nim cień na brwi. Nie jest też drogi, można go dostać w każdej Naturze, więc jak najbardziej polecam.
- ARTDECO EYSHADOW BASE
- Paleta cieni SLEEK OH SO SPECIAL - jest to najmniejsza paleta, jaką posiadam, dlatego też wylądowała w wakacyjnej kosmetyczce. Nie mniej jednak, cienie te bardzo lubię, szczególnie perłowe, które są lepiej napigmentowane niż te matowe. Jakość tych cieni jest dobra, jednak gorsza od np. cieni Inglota, bardziej się też osypują. Paleta strasznie szybko się brudzi, co jest na pewno uciążliwe. Szorowałam ją chyba z 15 minut, żeby zrobić dla Was zdjęcie :P.
- Maskara CATRICE THE GIGANT - jeżeli jedziecie nad wodę, czy planujecie kąpać się w basenie to maskara wodoodporna na pewno się przyda, Ja do pływania się nie maluję, jednak czasem zdarza się, że niespodziewanie pójdę na basen i nie mam czym zmyć makijażu, więc dla bezpieczeństwa używam wodoodpornego tuszu :).
- Pędzle W7 - niestety nie znam numerków tych pędzli, były na opakowaniach, które wyrzuciłam. Kupiłam je w Pepco za jakieś śmieszne pieniądze i muszę powiedzieć, że są na prawdę fajne. Przyjemnie się nimi maluje powiekę, nie szczypią, włosie raczej też nie wypada. Jedyny ich minus to to, że klej przy skuwce po jakimś czasie puszcza, jednak da się to z powrotem przykleić, więc dużego problemu nie ma. Większy z tych pędzli jest ścięty na płasko, ja używam go do rozcierania cieni, sprawdza się też do korektora. Mniejszy to typowa kuleczka, którą nakładam cienie.
- Pędzel ESSENCE - jest to taki sam pędzelek, jaki pokazywałam Wam przy brwiach, jednak tego używam do eyelinera. Przez to, że jest cienki sprawdza się do tego celu równie dobrze.
- Pęseta INFINITY - jeżeli się nie mylę można ją kupić w Naturze. Jest to moja ulubiona pęseta. Przez to, że ma małą i cienką końcówkę bardzo dokładnie można z jej pomocą wyregulować brwi.
I na koniec produkty do ust. Nie zabieram ich dużo, jednak staram się, żeby na każdą okazję coś się w mojej kosmetyczce znalazło.
- Pomadki MAYBELLINE COLOR WHISPER w kolorach: 130 Pink Possibilities i 440 Orange Attitude - te szminki niestety zostały wycofane, więc nie ma sensu żebym się nad mini rozwodziła, Powiem tylko, że są bardzo kremowe i nawilżające, dlatego bardzo lubię używać ich na wyjazdach, kiedy chcę mieć coś na ustach, ale nie chcę, żeby kolor był zbyt intensywny. Numerek 130 to bardzo ładny dzienny róż, a kolor 440 to z kolei pomarańcz, który dzięki temu, że szminka jest półprzezroczysta nie jest zbyt rzucający się w oczy.
- Szminka w kredce RIMMEL COLOUR RUSH w kolorze 600 On Fire - a teraz zupełne przeciwieństwo szminek z Maybelline, czyli coś intensywnego. Bardzo polubiłam ostatnio pomadki w kredce, wygodnie mi się je aplikuję, a ta czerwień jest idealna kiedy chcę wyglądać trochę lepiej. Wystarczy tusz do rzęs, ten kolor na ustach i wygląda się świetnie.
To już wszystkie kosmetyki kolorowe, jakie zabieram ze sobą, kiedy gdzieś wyjeżdżam. Mam nadzieję, że post Wam się podobał, może pomógł przy pakowaniu. Koniecznie napiszcie mi w komentarzach co Wy pakujecie do wakacyjnych kosmetyczek.
Zapraszam do obserwowania mojego bloga, jeżeli nie chcecie przegapić nowych wpisów :).
- Paleta cieni SLEEK OH SO SPECIAL - jest to najmniejsza paleta, jaką posiadam, dlatego też wylądowała w wakacyjnej kosmetyczce. Nie mniej jednak, cienie te bardzo lubię, szczególnie perłowe, które są lepiej napigmentowane niż te matowe. Jakość tych cieni jest dobra, jednak gorsza od np. cieni Inglota, bardziej się też osypują. Paleta strasznie szybko się brudzi, co jest na pewno uciążliwe. Szorowałam ją chyba z 15 minut, żeby zrobić dla Was zdjęcie :P.
- Maskara CATRICE THE GIGANT - jeżeli jedziecie nad wodę, czy planujecie kąpać się w basenie to maskara wodoodporna na pewno się przyda, Ja do pływania się nie maluję, jednak czasem zdarza się, że niespodziewanie pójdę na basen i nie mam czym zmyć makijażu, więc dla bezpieczeństwa używam wodoodpornego tuszu :).
- Pędzle W7 - niestety nie znam numerków tych pędzli, były na opakowaniach, które wyrzuciłam. Kupiłam je w Pepco za jakieś śmieszne pieniądze i muszę powiedzieć, że są na prawdę fajne. Przyjemnie się nimi maluje powiekę, nie szczypią, włosie raczej też nie wypada. Jedyny ich minus to to, że klej przy skuwce po jakimś czasie puszcza, jednak da się to z powrotem przykleić, więc dużego problemu nie ma. Większy z tych pędzli jest ścięty na płasko, ja używam go do rozcierania cieni, sprawdza się też do korektora. Mniejszy to typowa kuleczka, którą nakładam cienie.
- Pędzel ESSENCE - jest to taki sam pędzelek, jaki pokazywałam Wam przy brwiach, jednak tego używam do eyelinera. Przez to, że jest cienki sprawdza się do tego celu równie dobrze.
- Pęseta INFINITY - jeżeli się nie mylę można ją kupić w Naturze. Jest to moja ulubiona pęseta. Przez to, że ma małą i cienką końcówkę bardzo dokładnie można z jej pomocą wyregulować brwi.
I na koniec produkty do ust. Nie zabieram ich dużo, jednak staram się, żeby na każdą okazję coś się w mojej kosmetyczce znalazło.
- Pomadki MAYBELLINE COLOR WHISPER w kolorach: 130 Pink Possibilities i 440 Orange Attitude - te szminki niestety zostały wycofane, więc nie ma sensu żebym się nad mini rozwodziła, Powiem tylko, że są bardzo kremowe i nawilżające, dlatego bardzo lubię używać ich na wyjazdach, kiedy chcę mieć coś na ustach, ale nie chcę, żeby kolor był zbyt intensywny. Numerek 130 to bardzo ładny dzienny róż, a kolor 440 to z kolei pomarańcz, który dzięki temu, że szminka jest półprzezroczysta nie jest zbyt rzucający się w oczy.
- Szminka w kredce RIMMEL COLOUR RUSH w kolorze 600 On Fire - a teraz zupełne przeciwieństwo szminek z Maybelline, czyli coś intensywnego. Bardzo polubiłam ostatnio pomadki w kredce, wygodnie mi się je aplikuję, a ta czerwień jest idealna kiedy chcę wyglądać trochę lepiej. Wystarczy tusz do rzęs, ten kolor na ustach i wygląda się świetnie.
To już wszystkie kosmetyki kolorowe, jakie zabieram ze sobą, kiedy gdzieś wyjeżdżam. Mam nadzieję, że post Wam się podobał, może pomógł przy pakowaniu. Koniecznie napiszcie mi w komentarzach co Wy pakujecie do wakacyjnych kosmetyczek.
Zapraszam do obserwowania mojego bloga, jeżeli nie chcecie przegapić nowych wpisów :).
Korektor Catrice też jeździ ze mną wszędzie:)
OdpowiedzUsuń