czwartek, 20 lutego 2014

Zakupy DM


Na feriach byłam w górach, niedaleko słowackiej granicy. Podczas wycieczki na Słowację postanowiłam 
wstąpić do DMu. Nigdy wcześniej w tej drogerii nie byłam, a słyszałam wiele dobrego. Zapraszam na mój nieduży haul;)



- ALVERDE Odzywka z Amarantem - słyszałam o niej dużo dobrego, więc postanowiłam spróbować. Nie należała do najtańszych, ale jak na naturalny produkt cena była całkiem przyzwoita.
- BALEA Szampon nadający objętości - chciałam kupić niebieską wersję (mocno oczyszczającą), ale niestety w dwóch DMach jakich byłam nie mieli jej. Może nie została wcale na słowacki rynek wprowadzona...Jeżeli wiecie coś na ten temat dajcie znać. W każdym razie wzięłam wersję dodającą objętości. Wczoraj umyłam tym szamponem włosy pierwszy raz i jak na razie wydaje się fajny.


- BALEA Suchy szampon - kupiłam z czystej ciekawości, bo jak wiecie suche szampony uwielbiam;)
- BALEA Pianka do golenia o zapachu Buttermilk Lemon - od jakiegoś czasu używam męskich pianek do golenia, bo mniej mnie podrażniają. Zdecydowałam się jednak znów spróbować jakiejś damskiej, padło na tą.
- BALEA Woda w sprayu - była bardzo tania, a ja takich produktów używam codziennie do zwilżenia gąbki, czy pędzla do eyelinera.


- NEUTROGENA Krem nawilżający bez olejów -głośno o nim na amerykańskich blogach i kanałach na Youtube, więc gdy go zobaczyłam w drogerii koniecznie chciałam przetestować. Nie widziałam ich w polskich rossmanach. Ten krem był najdroższą rzeczą jaką kupiłam, kosztował ok 30 zł
- BALEA Żel pod prysznic - idąc do DMu mówiłam sobie, że nie kupię żadnego żelu, ale gdy ten powąchałam nie mogłam go odłożyć. Był też tani, kosztował ok 4 zł

Tyle kupiłam w DMie. Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam, bo zakupy robiłam już dość dawno. Nie zrealizowałam wszystkich zakupowych planów, ale cieszę się, że chociaż te produkty będę mogła przetestować.  Przepraszam, że nie podawałam cen produktów, ale paragon już wyrzuciłam. Za całe zakupy zapłaciłam 20 euro.


poniedziałek, 17 lutego 2014

Ziaja mleczko nagietkowe

Zapraszam na recenzję mleczka do demakijażu z Ziaji;)


Opis producenta i skład:


hmm.. czy zgadzam się z zapewnieniami producenta?.. Nie. Nie jest nie wiadomo jak delikatny, uważam, że cerę bardzo wrażliwą będzie podrażniał; nie nawilża, jedynie natłuszcza; w żaden sposób cery nie przygotowuje. Mimo to, że teoretycznie nie spełnia swojej roli, lubię go. Dla mnie mleczko ma usuwać makijaż twarzy i do tego spisuje się bardzo dobrze. Zmywa każdy podkład, puder czy bronzer. Do demakijażu oczu go nie polecam, bo nie radzi sobie z tuszem, a po jego użyciu widzimy jak przez mgłę (mam nadzieję, że wiecie o czym mówię).


Konsystencja jest dość rzadka, jak można zauważyć na zdjęciu spływa z dłoni. 


Nie wchłania się całkowicie i zostawia na twarzy tłustą powłokę, którą trzeba zmyć jakimś tonikiem. Inaczej nasza buzia się klei. Zapach ma delikatny i całkiem przyjemny.

(przepraszam za jakość zdjęcia)

Aplikator tradycyjny, nic się nie wylewa, możemy kontrolować ilość produktu jaką aplikujemy na wacik.

cena: 7,69 zł

Podsumowując, jak na niecałe 8 zł produkt bardzo dobry. Szału nie ma, ale usuwa makijaż i nie zapycha. Ja to mleczko lubię, ale jeśli oczekujecie czegoś więcej, chociażby zmywania makijażu oczu, nie kupujcie tego produktu, bo się nie sprawdzi.

piątek, 14 lutego 2014

Ulubieńcy stycznia 2014 - pielęgnacja

Zapraszam na pielęgnacyjnych ulubieńców stycznia:)


- BEAUTY FORMULAS On the spot treatment - używałam tego żelu punktowego przez cały miesiąc i muszę powiedzieć, że działa. Może nie natychmiastowo, ale kilka dni stosowania i po pryszczu nie ma śladu, a już po jednaj nocy nie jest czerwony.
- Maść ochronna z witaminą A - produkt bardzo uniwersalny bez którego nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji. Stosuję go na podrażnienia po goleniu i suche miejsca na ciele, czy twarzy. Do wszystkiego sprawdza się świetnie.


- NIVEA Żel-krem do mycia twarzy - kolejny produkt Nivei, który bardzo polubiłam. Jest bardzo delikatny, ale myje skórę jak należy. Nie podrażnia, a cera jest mniej czerwona, niż po Vichy Normaderm.
- LOREAL Oczyszczający płyn micelarny - jak mówiłam znalazłam godnego następcę płynu z Bielendy. Zmywa równie dobrze, a może i lepiej; co najważniejsze - nie podrażnia.


- ZIAJA Mleczko nagietkowe - zaraz po mleczku z Vichy moje ulubione. Dokładnie zmywa makijaż, ma bardzo rzadką konsystencję, więc dobrze się rozprowadza. Zostawia niestety tłustą warstwę, którą trzeba zmyć tonikiem, ale za cenę ok 6 zł nie wymagajmy ideału.;)
- BATISTE Suchy szampon w kolorze medium&brunette - robiłam recenzję porównawczą tego szamponu z wersją klasyczną i Isaną: <klik>


- FACELLE Chusteczki do higieny intymnej - nie będę się nad nimi rozwodzić, bo wybór chusteczek, czy płynu do higieny intymnej to sprawa bardzo indywidualna. Wspomnę tylko, że są bardzo mocno nasączone płynem i dzięki temu stały się moimi ulubionymi.
- ISANA Zmywacz do paznokci o zapachu migdałów - recenzja: <klik>
- NIVEA Antyperspirant energy fresh - jak dla mnie jeden z lepszych antyperspiranrów. Chroni cały dzień, jest niedrogi, więc warto zwrócić na niego uwagę;)

A teraz coś do paznokci:

- LOVELY Snow dust w numerze 1 - najczęściej noszony przeze mnie lakier w tym miesiącu. Efekt daje niesamowity. Jeżeli chcecie zobaczyć zdjęcia odsyłam do Nails of the month: <klik>
- ESSENCE Nail art express drops - kropelki przyspieszające wysychanie lakieru uratowały moje paznokcie. Żeby nie one, na pewno nie malowałabym ich tak często. Skróciły czas wysychania lakieru do minimum;) Niestety używając ich zamiast top coatu lakier utrzymuje się krócej, ale maluje się je szybciej, więc jak dla mnie się wyrównuje.

To tyle ulubieńców. Dajcie znać jakie produkty Wy polubiliście w styczniu;)

wtorek, 11 lutego 2014

Denko - styczeń 2014

Po około tygodniowej przerwie powracam na stałe. Niestety na wyjeździe internet nie powalał mi na publikowanie postów regularnie. Jest już połowa lutego, a nie było jeszcze ani ulubieńców, ani denka ze styczna. Dziś denko, ulubieńcy mam nadzieję za kilka dni;)

W tym miesiącu nie zużyłam dużej ilości produktów, ale kilka mi się udało. Jest to tym razem tylko pielęgnacja, niektóre produkty pojawiły się już w poprzednim projekcie denko, albo ulubieńcach roku, jednak mam nadzieję, że jeszcze Wam się nie znudziły ;P


 - ZIAJA Mleczko nagietkowe - jedno z lepszych mleczek do demakijażu z drogerii, a zarazem jedno z najtańszych. Czego chcieć więcej;) Jest delikatne, ładnie pachnie. Zostawia tłustą warstwę, którą zmywam żelem lub tonikiem
- MARGARITA EKOLOGISKA Mgiełka nawilżająca do twarzy - takich mgiełek używam na zmianę z wodami w sprayu do spryskiwania gąbeczek i odświeżenia w ciągu dnia. Tą kupiłam na Litwie i niestety nie jest dostępna nawet na Allegro. Jeśli któraś z Was wybiera się na Litwę warto zwrócić uwagę na ten produkt. Oprócz odświeżenia nawilża też twarz, nie niszcząc przy tym makijażu. Kupiłam ją albo w Maximie, albo Rimi.
- NIVEA Tonik łagodzący - jak dla mnie najlepszy tonik. Mam cerę mieszaną i gdy używam żelu do cery tłustej, czy kremu na wypryski ten tonik dostarcza mojej skórze odpowiednią dawkę nawilżenia. Inaczej wyschłaby na wiór. Używanie jest bardzo przyjemne, ładnie pachnie, jest wydajny. Idealnie zmywa pozostałości makijażu, żelu, czy mleczka. Czasem przelewam go do pojemnika z atomizerem i po prostu spryskuję twarz.


- NIVEA Matujący krem nawilżający na dzień - mój absolutny ulubieniec. Pisałam o nim w poprzednim denku i ulubieńcach roku, także tam odsyłam.
 - COLGATE pasta do zębów Max White One - pasty z serii max white one są na prawdę dobre. Może nie wybielają, ale myją bardzo dokładnie. Po wypłukaniu zębów mamy wrażenie, że aż piszczą. Nie ma na nich żadnego osadu. Bardzo polecam te pasty, ale jeśli macie wrażliwe zęby to raczej nie do codziennego stosowania.


 - BATISTE Suche szampony - robiłam recenzję porównawczą tych szamponów z wersją dla brunetek i szamponem z Isany: klik
 - BIELENDA Łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu - dobry, ale nie rewelacyjny. Zmywa bardzo dokładnie, ale po dłuższym używaniu (dobre kilka buteleczek) może zacząć irytować i podrażniać skórę pod oczami.

To tyle jeśli chodzi o styczniowe denko. Większość produktów (jak nie wszystkie) przypadła mi do gustu, także miesiąc kosmetycznie dość udany. Jeśli chcecie zobaczyć wszystkie produkty, jakie polubiłam w styczniu zapraszam jeszcze w tym tygodniu na ulubieńców. ;)


wtorek, 4 lutego 2014

Batiste vs Isana - recenzja porównawcza suchych szamponów


Przepraszam, że w tym tygodniu nie pojawił się żaden post, wyjechałam w góry i internet okazał się tak kiepski, że tylko nocą jestem w stanie się z nim połączyć. Dziś mi się udało, więc korzystam z okazji i publikuję recenzję suchych szamponów;) 
( wiem, że ten fragment nie jest wyśrodkowany, niestety tego też nie dam rady poprawić)

Suchy szampon to must have w mojej łazience. Niestety mam przetłuszczające się włosy, które potrafią na ten sam szampon reagować codziennie inaczej. Raz są świeże dwa dni, a raz na drugi dzień mega przetłuszczone. Nie chcę myć ich codziennie, a nie czuję się dobrze w choć trochę nieświeżych włosach. Tu z pomocą przychodzi suchy szampon. Używam go co ok. 2 dni, chyba że moje włosy mnie zaskoczą i drugiego dnia będą świeże;)


Dziś porównam dwa (a w zasadzie trzy) suche szampony: Isanę i Batiste.
Producenci obu szamponów obiecują to samo: że włosy będą natychmiastowo odświeżone i uniesione.
Używamy ich psikając na całą głowę i wmasowując.

Isany używam od bardzo dawna. Odświeża włosy, biały puder da się wyczesać. Tyle mi wystarczało. Aż kupiłam Batiste. Na początku miałam wersję bez koloru (jak fresh na zdjęciu). Po użyciu tego szamponu włosy były jeszcze świeższe, a puder wyczesywał się stosunkowo łatwo. Niestety, jako że jestem brunetką zdarzało się, że gdzieś na środku głowy zostawała biała plamka. Musiałam wtedy jeszcze raz wyczesywać puder i układać włosy na nowo. Dlatego też zdecydowałam się na zakup wersji dla brunetek. Moim zdaniem odcień medium jest dla włosów o ciepłym odcieniu, a dark - o chłodnym. Używanie tego szamponu jest tak niesamowicie łatwe i szybkie, że powrót do Isany, czy Batiste bez koloru stał się bardzo wątpliwy. Co prawda przy odcieniu medium biała poświata jest widoczna, ale wystarczy poświęcić 5 sekund na wmasowanie produktu we włosy i nie widać, żebyśmy cokolwiek używały. Przy Batiste fresh trwało to dłużej... do kilku minut, a z Isaną bywało tak, że siwa poświata zostawała. 



Atomizery wszystkich szamponów są bardzo podobne. Nie widzę tu żadnej różnicy. Na pierwszym możecie zobaczyć kolor szamponu medium brunette.



Sposób działania atomizera jest również identyczny, co możenie zobaczyć na powyższych zdjęciach. 

Pod względem zapachu na pewno wygrywa Batiste wersja zapachowa (np. fresh). Gama zapachów jest bardzo duża i każdy znajdzie coś dla siebie.

Skład Batiste:

Skład Isany:
Butane, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Alcohol denat., Parfum, Hexyl Cinnamal, Aqua, Distearyldimonium, Chloride, Isopropyl Alcohol

Rozbieżność cenowa między tymi produktami w regularnej cenie jest niewielka. Isana kosztuje 12 zł. w Rossmanie, a Bariste ok. 16-17 w Marrionaud. W promocji Isana potrafi kosztować 6 zł i wtedy różnica niestety jest już duża. Nie wiem, możliwe, że w Hebe zdarzają się promocje na Batiste, u mnie w mieście tej drogerii nie ma. Jeżeli w Waszym mieście nie ma Hebe czy Marrionaud możecie mieć problem z dostaniem Batiste. U mnie dostępny jest również na takim stoisku z naturalnymi kosmetykami i świecami Yankee Candle. Właśnie z powodu dostępności przez wiele miesięcy wybierałam Isanę. Wiem, że można Batiste kupić w internecie, ale jakoś nie mogłam się do tego zabrać.


Jeżeli chodzi o zwycięzcę, dla mnie jest to zdecydowanie Batiste wersja medium. Aplikacja jest szybka i wygodna, nie musimy martwić się o biały puder.. Ideał. Myślę, że przy nim już zostanę. Kusi mnie jeszcze wypróbowanie wersji XXL Volume. Dajcie znać, jeśli któraś z Was miała;)