Zapraszam na pielęgnacyjnych ulubieńców stycznia:)
- BEAUTY FORMULAS On the spot treatment - używałam tego żelu punktowego przez cały miesiąc i muszę powiedzieć, że działa. Może nie natychmiastowo, ale kilka dni stosowania i po pryszczu nie ma śladu, a już po jednaj nocy nie jest czerwony.
- Maść ochronna z witaminą A - produkt bardzo uniwersalny bez którego nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji. Stosuję go na podrażnienia po goleniu i suche miejsca na ciele, czy twarzy. Do wszystkiego sprawdza się świetnie.
- NIVEA Żel-krem do mycia twarzy - kolejny produkt Nivei, który bardzo polubiłam. Jest bardzo delikatny, ale myje skórę jak należy. Nie podrażnia, a cera jest mniej czerwona, niż po Vichy Normaderm.
- LOREAL Oczyszczający płyn micelarny - jak mówiłam znalazłam godnego następcę płynu z Bielendy. Zmywa równie dobrze, a może i lepiej; co najważniejsze - nie podrażnia.
- ZIAJA Mleczko nagietkowe - zaraz po mleczku z Vichy moje ulubione. Dokładnie zmywa makijaż, ma bardzo rzadką konsystencję, więc dobrze się rozprowadza. Zostawia niestety tłustą warstwę, którą trzeba zmyć tonikiem, ale za cenę ok 6 zł nie wymagajmy ideału.;)
- BATISTE Suchy szampon w kolorze medium&brunette - robiłam recenzję porównawczą tego szamponu z wersją klasyczną i Isaną: <klik>
- FACELLE Chusteczki do higieny intymnej - nie będę się nad nimi rozwodzić, bo wybór chusteczek, czy płynu do higieny intymnej to sprawa bardzo indywidualna. Wspomnę tylko, że są bardzo mocno nasączone płynem i dzięki temu stały się moimi ulubionymi.
- ISANA Zmywacz do paznokci o zapachu migdałów - recenzja: <klik>
- NIVEA Antyperspirant energy fresh - jak dla mnie jeden z lepszych antyperspiranrów. Chroni cały dzień, jest niedrogi, więc warto zwrócić na niego uwagę;)
A teraz coś do paznokci:
- LOVELY Snow dust w numerze 1 - najczęściej noszony przeze mnie lakier w tym miesiącu. Efekt daje niesamowity. Jeżeli chcecie zobaczyć zdjęcia odsyłam do Nails of the month: <klik>
- ESSENCE Nail art express drops - kropelki przyspieszające wysychanie lakieru uratowały moje paznokcie. Żeby nie one, na pewno nie malowałabym ich tak często. Skróciły czas wysychania lakieru do minimum;) Niestety używając ich zamiast top coatu lakier utrzymuje się krócej, ale maluje się je szybciej, więc jak dla mnie się wyrównuje.
To tyle ulubieńców. Dajcie znać jakie produkty Wy polubiliście w styczniu;)
muszę wyposażyć się w ten ' On the spot treatment' ; ) brzmi bardzo fajnie, a jeśli faktycznie łagodzi, to zawsze warto mieć pod ręką : ) pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńWow fajni ulubieńcy :3.Ja ogółem ostatnio nabyłam sporo kosmetyków i w większości są one z biedronki ,bo mieli ciekawą owocowo-egzotyczną serię :D.
OdpowiedzUsuń✿Zapraszam do mnie ,jeśli Ci się spodoba skomentuj ,zaobserwuj <----KLIK✿
Będzie mi baardzo miło! <3