czwartek, 30 stycznia 2014

Nails of the month - styczeń 2014


Dziś zaczynam serię paznokciową na moim blogu;) Pod koniec każdego miesiąca będzie pojawiał się post ze zdjęciami lakierów, jakie w danym miesiącu nosiłam i moją opinią o nich. Pojedyncze posty wydają mi się zbyt krótkie i nudne, dlatego postanowiłam robić zbiorcze.

Styczeń nie był zbyt kosmetycznym miesiącem. Miałam bardzo dużo spraw w szkole, chorowałam i nie miałam czasu na testowanie nowych kosmetyków. Jeśli jednak chodzi o paznokcie to moja choroba pozwoliła mi na malowanie ich częściej. ;P Gdy nudziło mi się w domu wyciągałam lakier i malowałam paznokcie;) Jest to świetny sposób na zabicie czasu.

Pod lakiery zawsze używam odżywki Eveline 8w1. Jako utwardzacz na lakier stosuję sealing top coat z Essence albo kropelki wysuszające ,również z Essence;)


1. MIYO Mini Drops 56 Super Star


Lakiery z Miyo to jedne z moich ulubionych. Mam około 6 buteleczek;) Są małe, niedrogie (na promocji w SuperPharmie 1.99zł) i bardzo wygodnie się aplikują. Nie trzymają się nie wiadomo jak długo, ale nie ma tragedii. Kilka dni na pewno wytrzymają. Jeżeli nałożę na ten lakier top z essence trzyma się ok.3-4 dni. Jeśli się spieszę i użyje kropelek wysuszających z essence niestety tylko ok 2 dni. Jeżeli jesteście zainteresowani osobną recenzją tych lakierów i porównaniem jakości poszczególnych odcieni dajcie znać;)

2. LOVELY Snow Dust nr. 1


Skusiłam się na ten lakier po zdjęciach na blogach. Wygląda przepięknie. Jak nałożyłam go na paznokcie pomyślałam, że wyglądałby pięknie na ślub. W końcu pomalowałam nim paznokcie na wesele, co prawda nie moje, ale i tak;) W sumie miałam go w tym miesiącu na paznokciach dwa razy. Trwałość jest średnia, już trzeciego dnia odpryskuje dość mocno, ale przy takich lakierach nie widać, jeśli coś tam w trakcie domalujemy;) Zmywanie to koszmar, jak większości brokatowych lakierów. Uważam jednak, że dla efektu warto. Jeśli Wam się podoba biegnijcie do Rossmanna, bo to limitowanka. 

3. WIBO Express Growth nr. 396


Temu lakierowi nie mam nic do zarzucenia, jednak nie jest moim ulubieńcem. Trwałość średnia, ok 3 dni w nienaruszonym stanie. Krycie również średnie. Dwie warstwy nieznacznie prześwitują. Aplikuje się dość przyjemnie i jest tani.

4. MIYO Mimi Drops niestety na tej buteleczce nie ma koloru


Jak lubię lakiery z tej firmy, tak ten nie przypadł mi do gustu. Kolor ładny, jednak ja nie przepadam za perłowymi odcieniami. Na niego użyłam kropelek z Essence i jak widać na zdjęciu (po jednym dniu) nie prezentuje się zbyt ładnie. Fakt, że poprzedniego dnia piekłam ciasto i zmywałam stos naczyń, ale i tak kiepsko się sprawdził. Może jakbym nałożyła top coat zamiast kropelek byłoby inaczej, nie wiem. Dlatego nie wydaję jednoznacznej opinii. Na razie nie polecam. Może coś się zmieni;)

To tyle jeśli chodzi o styczniowe lakiery. W sumie malowałam paznokcie 5 razy czterema kolorami. Jak na mnie całkiem sporo. Zobaczymy jak mi pójdzie w następnych miesiącach. Robienie tych postów to świetna motywacja do malowania regularnie paznokci;)

wtorek, 28 stycznia 2014

Rimmel Wake Me Up vs Ladycode CC Cream



 Dziś zapraszam na porównanie moich dwóch ulubionych podkładów;)
1. Ladycode (Bell dla Biedronki) CC Cream w kolorze 01 Natural
2. Rimmel Wake Me Up w kolorze 100 Ivory i 103 True Ivory (lato)

Opis producenta i skład:


( przepraszam za jakość tych zdjęć. Mój aparat nie lubi fotografować napisów :<)

(od lewej: Ladycode, Rimmel 100, Rimmel 103)

Konsystencja obu podkładów jest bardzo kremowa. Nie podkreślają  suchych skórek, rozprowadzają się bardzo łatwo (używam gąbki). Jak widać na zdjęciu Ladycode i Rimmel 100 mają prawie identyczny kolor. Powiedziałabym, że Ladycode jest bardziej beżowy. Rimmel 103 to mój letni kolor i wtedy pasuje idealnie. 


Bardzo dobrze dopasowują się do koloru skóry. Nawet ten ciemny kolor się wtopił. Można zauważyć, że Ladycode jest trochę widoczny, a to dlatego, że jest gęstszy. Na twarzy się nie odznacza, ale dzięki temu, że jest taki zbity, mocniej kryje niż Rimmel. Kupując krem cc liczyłam na lekkie krycie, a raczej wyrównanie kolorytu, jednak pozytywnie się zaskoczyłam. Kryje najlepiej z podkładów jakie do tej pory miałam okazję testować. Rimmel Wake Me Up ma w sobie drobinki, które pięknie wyglądają w słońcu. Gdy się go przypudruje nie wygląda to na brokat tylko ładny błysk. W sztucznym świetle trzeba uważać, bo może dziwnie świecić i  wyglądać jakbyśmy posypały twarz brokatem. Z tego powodu wolę używać go wiosną i latem, kiedy mamy dużo słońca. Zimą raczej stawiam na Ladycode.


Aplikacja: Rimmel zdecydowanie wygrywa w tej dziedzinie. Pompka jest bardzo wygodna. Dozuje odpowiednią ilość produktu. Ladycode ma zwykłą dziurkę na dole, która jest dość mała. Produkt się nie wylewa, ale na pewno robi więcej bałaganu niż pompka.


Podsumowując: świetne podkłady do cery normalnej w kierunku suchej. Ja mam mieszaną i też się sprawdzają, tylko trzeba koniecznie je przypudrować. Aplikowane gąbką wyglądają bardzo naturalnie. Wake Me Up ma drobinki, które powodują, że nasza cera ma być świetlista i pobudzona. Niestety w niektórym oświetleniu nie wygląda to dobrze. CC Cream lepiej kryje, jest gęstszy i ma bardziej beżowy kolor. 


Jako zwycięzcę wybieram CC Cream z Ladycode, ponieważ zależy mi na kryciu i nie muszę się martwić, mając go na twarzy, o to, czy drobinki w danym świetle nie wyglądają sztucznie. Również cena jest bardziej przyjazna. W biedronce zapłaciłam za niego 9,99 zl, gdzie Rimmel kosztuje bez promocji ok 40 zl. Nie wiem tylko czy ten produkt jest dostępny w szafie Bell. Dajcie znać, jeśli wiecie;)

Dajcie również znać czy miałyście te podkłady i co o nich sądzicie;>
Mam jeszcze do Was 2 pytania: Jaki dobrze kryjący korektor na niedoskonałości polecacie i czy znacie program w którym można robić kolaże, ale żeby zdjęcia nie traciły na jakości?
Pozdrawiam ; )

niedziela, 26 stycznia 2014

Nivea Lip Butter


Masełko do ust z Nivei to dość kultowy produkt w polskiej i zagranicznej blogosferze. Ja skusiłam się na jego zakup gdy miałam duże problemy z suchymi ustami. Nigdy wcześniej usta mi się nie przesuszały, więc mogę powiedzieć, że jest to pierwszy produkt nawilżający do ust, którego faktycznie używałam. Miałam kilka pomadek ochronnych i balsamów, ale nie używałam ich regularnie, a jak już, to nie zauważałam różnicy, ponieważ moje usta w tamtym czasie nie potrzebowały nawilżenia. Skłamałabym jakbym powiedziała, że tego masła używałam regularnie, bo tak nie było. Mimo mojej niesystematyczności zauważyłam pewne efekty;)


Zacznijmy od opakowania. Produkt zamknięty jest w metalowej puszce o pojemności 19 ml. Aplikacja jest dość niehigieniczna z uwagi na to, że produkt nakładamy palcami. Podejrzewam, że na koniec będzie ciężko wydostać to masełko, szczególnie jeśli mamy długie paznokcie. Na razie aplikacja jest dość wygodna, ale stosuje ten balsam tylko na noc, żeby nie pchać do środka brudnych paluchów;)


Masełko jest bardzo gęste i treściwe. Ma lekko różowy kolor i przepiękny zapach. Pchanie jak malinowy budyń;)


Zostawia na ustach białą poświatę, która dość wolno się wchłania. To jest kolejny powód dla którego nie polecam używać go w dzień. Pod szminkę również nie sprawdza się, ponieważ jest zbyt gęste i szminka zwyczajnie się z niego ześlizguje nie zostawiając koloru.


Na noc produkt jest rewelacyjny. Bardzo mocno nawilża. Rano wstajemy, a nasze usta są miękkie i po suchości nie ma śladu. Jak mówiłam, nie używam go systematycznie, jednak wystarczy jedna noc, żeby uratować suche i poskubane usta ;)

Dla zainteresowanych skład:


Podsumowując: Masełko z Nivei bardzo polecam. Na bardzo suche usta na pewno się sprawdzi. Jeśli jednak chcemy mieć jedną pomadkę ochronną, którą możemy używać na noc, w dzień i pod szminki to ten produkt się nie nada. Muszę jeszcze wspomnieć, że puszka jest ogromna, a produkt bardzo wydajny, więc na pewno wystarczy nam na bardzo długo.

piątek, 24 stycznia 2014

Isana zmywacz do paznokci o zapachu migdałów

Dawno żaden post się nie pojawił, za co przepraszam. W tym miesiącu najpierw miałam straszny młyn jeśli chodzi o szkołę, potem chorowałam i nie miałam głowy do bloga. Dziś wracam i zapraszam na recenzję zmywacza do paznokci z Isany :). 




 Zmywacz migdałowy z Isany ma masę fanów wśród blogerów i vlogerów. Nie wiem dlaczego dopiero niedawno skusiłam się na jego zakup.


Producent nie opisuje tego produktu zbyt obszernie. Naklejka mówi nam tylko, że jest to zmywacz do paznokci o zapachu migdałów z wysokiej klasy olejkiem oraz że szybko i dokładnie usuwa lakier.

 Co do tego drugiego zgadzam się w stu procentach. Zawsze używałam zmywaczy bez acetonu, wierząc, że są one lepsze i nie niszczą moich paznokci. Może to i prawda, ale zmywają lakier dużo dłużej i mozolniej. Ten zmywacz radzi sobie z większością lakierów błyskawicznie. Problem mogą stanowić jedynie lakiery brokatowe, ale wątpię, że jakikolwiek zmywacz da im radę.


Aplikator jest dość standardowy. Trzeba z nim uważać, bo wylewa się bardzo łatwo, ale nie ma tragedii. 

Zapach ma dość nieprzyjemny. Nie pachnie na pewno migdałem, ale wybierając zmywacz nie zależy mi, żeby pięknie pachniał, także dla mnie to nie problem. Fakt, zapach jest intensywny, bo jak zmywam paznokcie to od razu wszyscy w domu czują; D

Olejku w składzie nie widzę, ale mogę się mylić (nie interesuję się składami na tyle, żeby mieć pewność), także jak ktoś wypatrzy to napiszcie w komentarzach;)



Podsumowując: Moim zdaniem świetny zmywacz. Jestem strasznym leniem, więc jeśli coś może mi skrócić czas zmywania paznokci to bardzo chętnie ; ). Osoby, które nie potrzebują w zmywaczach bajerów tj. ładny zapach czy nawilżenie, a zależy im na czasie na pewno będą zadowolone.

wtorek, 7 stycznia 2014

Maybelline Color Whisper

Dziś przychodzę do Was z recenzją pomadki Maybelline Color Whisper.


Opis producenta:


Pierwsza szminka od Maybelline New York z żelową formułą. Kuszące odcienie, które pozwolą Ci wyrazić siebie. Formuła zapewnia uczucie komfortu i nawilżenia ust dzięki olejkowi z nasion Jojoba.


Posiadam dwa kolory:



  • 130 Pink possibilities  - w opakowaniu wygląda na bardzo neonowy róż, jednak w rzeczywistości nie jest tak intensywny. Na ustach wygląda bardzo ładnie, naturalnie, ale jet widoczny i bardziej jaskrawy niż typowy nude czy zgaszony róż.
  • 440 Orange attitude - pomarańcz, który jest bardzo subtelny i delikatny. Jeżeli chcecie przekonać się do pomarańczowych ust, ale boicie intensywnej pomadki, która będzie od razu rzucała się w oczy, ten kolor jest idealny.

Opakowanie:


Opakowanie jest bardzo schludne i eleganckie, ale też solidne. W większości produktów z plastikowymi pokrywkami plastik pęka i pokrywka zaczyna spadać. Tutaj nic takiego się nie dzieje, a pomadka często lądowała na dnie mojej torby. Podoba mi się to, że zakrętka jest w kolorze szminki, więc łatwo odnaleźć szukany kolor. 

Efekt na ustach:



Pomadki są bardzo nawilżające, nie podkreślają suchych skórek i mają bardzo błyszczące wykończenie. Nie trzymają się nie wiadomo jak długo, ale ok. 2-3h na pewno. Kolor można budować od bardzo przezroczystej poświaty do intensywnego różu, czy pomarańczu. Nie wychodzą poza kontur ust.

Cena:

27,99 (w rossmannie)


Moim zdaniem szminki godne polecenia. Uwielbiam je i na pewno na dwóch kolorach się nie skończy;).
Często są w promocji za ok. 20 zł i wtedy na prawdę opłaca się je kupić. 
Dajcie znać czy macie te pomadki i co o nich myślicie.

Pozdrawiam;)


poniedziałek, 6 stycznia 2014

Kosmetyczne zakupy noworoczne;)



Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze w styczniu mam ochotę na zakupy. Przez ostatnie kilka dni odwiedziłam Naturę i Super Pharm i kupiłam kilka rzeczy z kolorówki i pielęgnacji;)


  • Batiste SUCHY SZAMPON MEDIUN & BRUNETTE - uwielbiam szampony z Batiste i jestem ciekawa jak sprawdzi się ten z ciemnym pudrem. Psikałam go już na rękę i kolor faktycznie jest brązowy;). Na pewno dam znać jak będzie się sprawdzał na głowie. 16,99 w Marionnaud
  • Beauty Formulas ON THE SPOT TREATMENT - żel punktowy na wypryski. Użyłam 2 razy i jak na razie jestem oczarowana. Świetnie wysusza, ale na większą recenzję musicie zaczekać, aż poużywam go trochę dłużej. Zapłaciłam za niego 9,99 w Super Pharm na promocji z kartą Lifestyle.

Do Natury poszłam po kamuflaż i żel do brwi z Catrice. Niestety były już wykupione, ale z pustymi rękami nie wyszłam ;P Dajcie znać czy miałyście te produkty bo na dniach zamierzam jechać do innej Natury i w końcu je kupić.


  • Catrice MINI MAX PRECISION VOLUME MASCARA - nie chcę jej otwierać póki nie zużyję tuszy, które mam, więc nie pokaże Wam jeszcze szczoteczki. Jestem ciekawa jak się sprawdzi. Kosztowała 10zł na promocji.
  • MySecret SATIN TOUCH KOHL w kolorze 11 Chocolate - nie miałam brązowej matowej kredki, więc ją kupiłam. Nie malowałam się nią jeszcze, ale wydaje się być bardzo miękka. 5,99
  • Essence STAYS NO MATTER WHAT WATERPROOF EYE PENCIL w kolorze 03 Smokey grey - bardzo ciemny srebrnoszary kolor. Użyłam jej raz.Jest bardzo intensywna, szybko zasycha i długo się trzyma, ale mam wrażenie, że jest trochę za sucha. Ciężko mi się ją rozprowadzało. Może to kwestia wprawy. Dam znać co o niej myślę, jak poużywam trochę dłużej. Jeżeli jesteście nią zainteresowane lećcie do Natury, bo jest wycofywana i aktualnie w promocji kosztuje 4,99.

  • Essence LONGLASTING LIPSTICK  w kolorze 01 Coral calling - bardzo intensywny koralowy kolor. Szminka trzyma się na prawdę długo, trochę wysusza usta, ale nie nakładałam pod nią balsamu i to chyba był mój błąd. Piękny kolor i jak na 10 zł jestem bardzo zaskoczona jakością. 
  • Nivea MATUJĄCY KREM NAWILŻAJĄCY NA DZIEŃ -uwielbiam, kupiłam nowe opakowanie i nadal będę używać :)

A tutaj swatche kredek i szminki. Brązowa kredka to My Secret, a szara Essence.



  • Loreal IDEAL SOFT OCZYSZCZAJĄCY PŁYN MICELARNY - mój ulubiony płyn do demakijażu oczu.
  • Essence NAIL ART EXPRESS DRY DROPS - jestem bardzo ciekawa jak sprawdzą się te kropelki. Na moich paznokciach lakier wysycha godzinami i muszę poświęcić pół dnia na ich pomalowanie i czekanie, aż wyschną. Liczę, że te kropelki pomogą i faktycznie przyspieszą wysychanie.

Jeśli miałyście któryś z tych produktów koniecznie dajcie mi znać jak się sprawdził. Jeżeli interesuje Was recenzja któregoś również napiszcie w komentarzach;)









sobota, 4 stycznia 2014

Ulubieńcy roku 2013 ;) PIELĘGNACJA

Zapraszam na drugą część ulubieńców roku. W tym poście pokaże Wam moje ulubione produkty pielęgnacyjne ; )


  • Nivea TONIK ŁAGODZĄCY - mimo, że mam skórę mieszaną sprawdza się u mnie świetnie. Gdy moja skóra się przesusza, świetnie współpracuje z kremem nawilżającym, a gdy jest bardziej tłusta, daje jej taką ilość nawilżenia jakiej potrzebuje. Lubię jej używać po zmyciu makijażu mleczkiem, bo usuwa pozostałości produktu i zostawia skórę czystą i gotową na nałożenie kremu.
  • Pharmaceris KREM GŁĘBOKO NAWILŻAJĄCY - idealny do mocno przesuszonej skóry. Gdy moja jest już "zmęczona i zirytowana" kuracjami antytrądzikowymi używam tego kremu i działa cuda. W jedną, góra dwie noce przywraca jej nawilżenie. 
  • Nivea MATUJĄCY KREM NAWILŻAJĄCY - najlepszy krem na dzień. Nawilża skórę, nie przetłuszcza jej, szybko się wchłania, a podkład na nim rozprowadza się świetnie. Mój ideał;)

  • Ziaja BLOKER - świetny na lato. Ogranicza pocenie do minimum. W cieplejsze miesiące używam go regularnie, jak  zaleca producent(przez 3 dni codziennie, potem 2 razy w tygodniu na noc), zimą przed ważnymi wyjściami. W obu przypadkach działa.
  • Facelle CHUSTECZKI DO HIGIENY INTYMNEJ - moim zdaniem najlepsze z dostępnych na rynku. Nie lubię suchych chusteczek. Te są mocno nawilżone i niedrogie. Czego chcieć więcej? ;)
  • MAŚĆ OCHRONNA Z WITAMINĄ A - produkt bardzo nawilżający. Używam go na gojące się pryszcze, suche miejsca na twarzy i ciele, a nawet na całą twarz, jak jest bardzo przesuszona. Ostatnio odkryłam, że działa również łagodząco na podrażnienia po goleniu woskiem. 
  • MAŚĆ CYNKOWA 10% - jedyny produkt jakiego używam na wypryski. Nie ma co dużo pisać. Wysusza je i tyle ;).
  • Colgate PASTA MAX WHITE ONE - wszystkie rodzaje tej pasty działają świetnie. Może nie wybielają, ale bardzo mocno czyszczą zęby. Po ich użyciu zęby aż skrzypią.


    Zdjęć niektórych produktów niestety nie mam, ale wstawiam linki  ; )
  • Farmona SZAMPON DO WŁOSÓW ZNISZCZONYCH I WYPADAJĄCYCH RADICAL (http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=7450) - wielki ulubieniec tego roku. Mam włosy przetłuszczające się i ten szampon jest jedynym, po którym są świeże dwa dni. Nie muszę używać suchych szamponów, ani ich związywać. Nie wiem jak działa na zniszczone, czy wypadające włosy, ale przedłużenie ich świeżości do dwóch dni mi wystarcza;).
  • Vichy MLECZKO DO DEMAKIJAŻU 3w1 PURETE THERMALE (http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=866) - bardzo delikatne mleczko. Idealnie usuwa makijaż, nawilża i nie pozostawia tłustej warstwy. Nie muszę po nim używać toniku, ani nawet kremu. Gdy miałam duże problemy z niedoskonałościami łagodziło je i sprawiało, że szybciej się goiły.

To wszyscy ulubieńcy tego roku ;) Jeśli któryś produkt macie lub po tym wpisie kupicie, koniecznie dajcie mi znać jak się sprawdził.
Mam nadzieję, że rok 2014 przyniesie równie dużo odkryć kosmetycznych i tego Wam i sobie życzę.
Pozdrawiam ; )

piątek, 3 stycznia 2014

Ulubieńcy roku 2013;) MAKIJAŻ

Czas na podsumowanie roku 2013. Chcę Wam pokazać kosmetyki kolorowe które używałam przez cały, lub większość roku i które mnie zachwyciły;). Zapraszam;)




  • INGLOT paleta Freedom System - tych cieni używałam w 2013 najczęściej. Są mocno napigmentowane, a na bazie trzymają się cały dzień. Plusem jest też to, że paletę możemy skompletować sobie sami. Moja nie jest jeszcze pełna, ale pracuje nad tym;). 
  • MAYBELLINE tusz The Rocket Volume Express waterproof - pogrubia, rozczesuje rzęsy i nie rozmazuje się. Dla mnie tusz idealny. Wersja standardowa niestety odbija mi się na górnej powiece, ale wodoodporna jest jak najbardziej w porządku, jedyny problem to to, że ciężko się zmywa.

  • RIMMEL podkład Wake Me Up - nawilża, dość dobrze kryje, wtapia się w skórę i nadaje jej zdrowy blask. Idealny podkład na wiosnę i lato. Problem może stanowić gama kolorystyczna, kolor najjaśniejszy 100 ivory (na zdjęciu) jest dość ciemny i dla osób bladych na pewno nie będzie dobry.
  • bibułki matujące - na zdjęciu wibo, jednak nie ma dla mnie znaczenia z jakiej są firmy. Świetny gadżet dla osób, które nie lubią nakładać w dzień kolejnych warstw pudru. Moimi ulubionymi są bibułki z Inglota.
  • KOBO szminka w kolorze English Rose - niestety nie wiem z jakiej jest serii, ponieważ napisy całkiem mi się starły. Idealny dzienny kolor. Jest to brudny róż, który utrzymuje się dobre kilka godzin. Szminka jest bardzo kremowa, ja lubię nałożyć na nią błyszczyk i wszystko wklepać palcem.
  • MAYBELLINE cień w kremie Color Tatoo w kolorze 35 - on and on bronze - świetne rozwiązanie, kiedy nie mamy czasu, a chcemy, żeby nasz makijaż wyglądał dobrze. Łatwo się rozprowadza i rozciera, kolor jest bardzo intensywny. U mnie nie utrzymuje się cały dzień bez bazy, ale z bazą daje radę.



  • ARTDECO baza pod cienie (http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=437) - zdjęcia tej bazy niestety nie mogłam zrobić, ponieważ skończyła mi się kilka tygodni temu. Używałam jej prawie cały rok i świetnie utrzymywała wszystkie moje cienie.

Jacy byli Wasi ulubieńcy w 2013 roku?